Jedz, módl się, kochaj - Elizabeth Gilbert

To jedna z kilkunastu książek, które uważam za majstersztyk, jednak pierwsza, o której prawidłowy odbiór będę walczyła z każdym kto zechce jej fenomen podważyć.

Życiowy poradnik z fabułą. 
Fabuła z życiowymi poradami.

Jedz, módl się, kochaj to prawdziwy pogromca duszy i rozumu...
ale trzeba go przeczytać w odpowiednim dla siebie momencie. I mówię to z całkowitą powagą i odpowiedzialnością swoich słów. Jeśli weźmie się tę książkę w złym momencie swojego życia i zechce przeczytać na siłę żeby odhaczyć, żeby mieć z głowy to jej odbiór będzie totalnie zniekształcony, a czytelnik (o zgrozo!) pozbawi się fenomenalnego i niepowtarzalnego przekazu jaki książka ze sobą niesie. 

Autobiograficzna powieść Elizabeth Gilbert, która w najtrudniejszym momencie swojego życia postanawia spróbować zawalczyć o siebie. Ciężki rozwód, brak weny twórczej, depresja, kłopoty finansowe. Ostatnie co jej zostało to wewnętrzny głos dający nadzieję. W przeciągu następnych dwóch lat usłyszy ten głos jeszcze kilka razy i będzie on zawsze stawiał ją do pionu w momentach zwątpienia.

,,Niech sumienia będzie Twój przewodnik.,,

Kiedy Liz niespodziewanie dostaje od wydawnictwa sporą zaliczkę za jeszcze nienapisaną książkę postanawia potraktować to jako znak rozpoczęcia nowej drogi. Odcina przeszłość grubą kreską, pakuje niezbędne rzeczy i wyrusza by odnaleźć siebie. 

Włochy nauczą ją jak czerpać radość z prostych, codziennych drobnostek. W indyjskiej aśramie skupi się na duchowości, medytacji i próbie uzdrowienia swojego wnętrza. W Indonezji znajdzie równowagę między duchem i ciałem. 

,,Dostałeś życie, jest Twoją powinnością (...) znaleźć w nim coś pięknego, nawet gdyby było to bardzo małe.,,

Zaczęłam czytać egzemplarz wypożyczony z biblioteki ale po kilkudziesięciu stronach kupiłam książkę na własność. Zaznaczyłam fragmenty, przyklejałam karteczki, zaginałam rogi. Nie było w tej książce strony, na której nie znalazłoby się dla mnie chociażby jedno ważne zdanie. Chcąc porównać z innymi czytelnikami swój zachwyt sprawdziłam recenzję i ku mojemu zaskoczeniu (i oburzeniu) znalazłam więcej negatywnych 
i neutralnych niż pozytywnych opinii. I pomyślałam wtedy - ludzie! Co jest w Wami nie tak? Jak mogliście nie zauważyć tego słownego bogactwa, tych przekazów, tych otwierających umysł prawd - byłam załamana. Gdy jednak po moim zbulwersowaniu opadł kurz i spojrzałam na książkę jeszcze raz zrozumiałam, że chociaż jest ona dla każdego to trzeba jeszcze sięgnąć po nią w odpowiednim momencie. Bo przecież nie docenimy możliwości napicia się wody kiedy nie jesteśmy spragnieni.

,,Nie przepraszaj za płacz. Bez takich uczuć jesteśmy robotami.,,

Zatem co może przynieść ta książka osobom w kłopocie, na życiowym zakręcie, w załamaniu, w kryzysie wiary? Zmienia perspektywę postrzegania problemu w obecnej sytuacji i dostarcza odpowiedzi, które wcześniej były niewidoczne. Za sprawą celnie formułowanych rad nieosiągalne staje się dostępne, a niemożliwe jest teraz na wyciągnięcie ręki. I przede wszystkim zrozumienie, że sytuacja może wcale nie jest tak beznadziejna na jaką wygląda. Sposób w jaki słowa Autorki trafiają do czytelnika poszukującego pomocy jest niewiarygodny. 

,,... pomóż mi zapamiętać to uczucie zadowolenia i pozwól, bym zachowała je na zawsze.,,

Tak więc Drogi Czytelniku jeśli jesteś w szczęśliwym momencie swojego życia to odłóż tę książkę na później. Oczywiście nie życzę Ci aby to ,,później,, kiedykolwiek nastąpiło ale jeśli tak się stanie to właśnie wtedy ta książka może okazać się dla Ciebie ratunkiem.

,,W jakiego Boga wierzysz? We Wspaniałego.,,

-

Autor: Elizabeth Gilbert
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 424
Czas czytania według portalu LubimyCzytać: 7 godz. 4 min.