Ogłaszam, że przeczytałam kolejne arcydzieło.
„Życie nie jest tym, co człowiek przeżył, ale tym, co i jak zapamiętał, i jak je wspomina, by o nim opowiedzieć.”
Jest to jedna z tych ,,najważniejszych,, książek. Tak mówią Ci, którzy przeczytali. I jak tak uważam. Dała do myślenia, ciekawiła, dawała wiele powodów do zadumy nad własnym losem i życiem po śmierci. Zaznaczam sobie tę książkę gdzieś w zakamarkach pamięci by sięgnąć po nią za dziesięć czy dwadzieścia lat. Już teraz jestem ciekawa jej odbioru bo upływie tego okresu.
Książka, którą czytelnik albo zrozumie albo uzna za oderwaną od rzeczywistości. Czy i jakie zrobiła na mnie wrażenie? Piorunujące!
José Arcadio Buendía razem z żoną Urszulą, synami i kilkoma innymi rodzinami zakładają w dżungli miasteczko i nadają mu nazwę Macondo. Ich celem jest stworzenie na nowo dobrego miejsca i dobrej społeczności. Zaczynają żyć na własną rękę z nadzieją na powodzenie swoich planów. Od tej chwili poznajemy losy rodziny i ich przyjaciół.
„Człowiek nie należy do żadnej ziemi, póki nie ma w niej nikogo ze swych zmarłych.”
Widzimy systematycznie jak miasteczko się powiększa, rodzina rozrasta, a kolejne pokolenia przeżywają swoje radości i tragedie.
W ciągu przedstawionych w książce blisko stu lat czytelnik może zaobserwować jak wraz z rozwojem miasteczka mieszkańcy doświadczają nowych wynalazków, udogodnień, podziałów politycznych, urodzaju, ubóstwa, wojny, dyktatury, przynależności do religii, a także plag. Cały przegląd sytuacji i emocji, od których Jose chciał uciec, a nie wziął pod uwagę, że te wszystkie życiowe losy pojawią się również w stworzonej przez niego miejscowości tyle, że na mniejszej przestrzeni i może nieco w mniejszej skali.
„Życie nie jest tym, co człowiek przeżył, ale tym, co i jak zapamiętał, i jak je wspomina, by o nim opowiedzieć.”
Na ponad 400 stronach czytelnik widzi cały świat w pigułce. To co dzieje się w Macondo dzieje się
wciąż, dziś, wszędzie chociaż czasem trudno nam to zobaczyć. To jest po prostu historia o ludzkości i o wszystkim co jej się przydarza. Poza obrazem świata możemy jeszcze zwrócić uwagę na pojawiające się nowe pokolenia, a co za tym idzie na mijający czas. Są domy, w których rodzice są zapomniani przez swoje dzieci, a są i takie domy gdzie szanować i pamiętać będzie się nawet prapradziadków. Dla jednych babcia jest przezroczysta, dla innych będzie ona niepodważalnym autorytetem dla nawet sześciu pokoleń wstecz.
wciąż, dziś, wszędzie chociaż czasem trudno nam to zobaczyć. To jest po prostu historia o ludzkości i o wszystkim co jej się przydarza. Poza obrazem świata możemy jeszcze zwrócić uwagę na pojawiające się nowe pokolenia, a co za tym idzie na mijający czas. Są domy, w których rodzice są zapomniani przez swoje dzieci, a są i takie domy gdzie szanować i pamiętać będzie się nawet prapradziadków. Dla jednych babcia jest przezroczysta, dla innych będzie ona niepodważalnym autorytetem dla nawet sześciu pokoleń wstecz.
Tytułowa samotność w moim odczuciu symbolizuję indywidualny stan każdego człowieka w tej powieści. W szczególności kobiet, od których stopniowo odsuwają się mężczyźni poświęcający więcej uwagi swoim celom i zatracający się w swoich obsesjach o posiadaniu, udowadnianiu, przynależeniu.
Jest to jedna z tych ,,najważniejszych,, książek. Tak mówią Ci, którzy przeczytali. I jak tak uważam. Dała do myślenia, ciekawiła, dawała wiele powodów do zadumy nad własnym losem i życiem po śmierci. Zaznaczam sobie tę książkę gdzieś w zakamarkach pamięci by sięgnąć po nią za dziesięć czy dwadzieścia lat. Już teraz jestem ciekawa jej odbioru bo upływie tego okresu.
_
Autor: Gabriel García Márquez
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 400
Czas czytania według portalu LubimyCzytać: 6 godz. 40 min.
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 400
Czas czytania według portalu LubimyCzytać: 6 godz. 40 min.