Akcja książki „Milczące” rozgrywa się wiosną 1928 roku, w miejscowości Włodawa. To niewielkie, kresowe miasteczko, w którym każdy zna każdego. Miasteczko samo w sobie jest dość spokojne, jednak obecna tam rzeka i jej okolice są tajemnicze i niepokojące. Można nawet powiedzieć, że jest ona postrachem dla kobiet. Włodawa jest również miejscem, w którym spotykają się różne kultury, religie i wierzenia. Mieszkańcy miasteczka uznają wodniki, topielce, rusałki i inne nadprzyrodzone istoty. To właśnie za ich sprawą nad rzeką giną młode dziewczyny.
''Z wodą nic nie wiadomo. Jest jak serce człowieka.
Kto by się domyślił, co kryje na dnie, tam, gdzie nie da się zajrzeć.''
„Milczące” to książka, która bardzo mnie wciągnęła. Na początku nie byłam pewna, czy spodoba mi się połączenie kryminału z dawnymi wierzeniami. Jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej interesowałam się historią. Szczególnie podobała mi się tajemnicza atmosfera panująca w książce. No i to co w kryminałach podoba mi się najbardziej czyli próba odkrywania prawdy razem z komisarzem, a to wyjątkowo nie należało do łatwych.
Nie wiem czy to celowy zabieg Autorki czy moja zbyt bujna wyobraźnia ale pierwszy raz podczas czytania, o morderstwo podejrzewałam wszystkich. Każdy kolejny pojawiający się bohater był dla mnie mordercą. Pomyślałam - to on! Na pewno! Natomiast jedyne pewne to to, że i Wy musicie przeczytać tę książkę.
-