"Dorośli" to niezwykle realistyczna opowieść Marie Aubert o skomplikowanych relacjach rodzinnych. Głównie tych siostrzanych ale również nie jeden raz czytelnik będzie miał okazji przyjrzeć się też relacjom matki i córki oraz córki i ojca.
Akcja powieści toczy się podczas weekendowego wyjazdu do domku letniskowego położonego nad Norweskim fiordem. Okazją do spotkania całej rodziny są 65 urodziny matki. Naszą główną bohaterką jest Ida. Czterdziestoletnia, bezdzietna kobieta, która od pewnego czasu zmaga się z ogromnym lękiem przed samotnością. Jest świadoma pędzącego czasu i tykającego zegara biologicznego. Chciałby podzielić się swoimi obawami z siostrą jednak Marthe jest w ciąży, a jej stan błogosławiony sprawia, że Ida wiele tematów postanawia przemilczeć.
,,Miałabym kłaść się spać sama z moimi wspaniałymi zasadami, sama obejmować się ramionami w łóżku i intensywnie myśleć, ile mam do siebie szacunku? A przecież nie ma żadnych korzyści z bycia porządną czy przyzwoitą.,,
Niestety nie wytrzymuje długo ponieważ skrywane przez lata uczucia zazdrości i wzajemnej, często niemej rywalizacji przerywają sielankową atmosferę. Ida wybucha co niejednokrotnie zmieni urodzinowy, radosny nastrój w zakłopotanie i smutek. Wywoła również nie jedną łzę na twarzy biesiadników.
Styl Pisarki jest typowo skandynawski czyli oszczędny w słowach, względnie chłodny ale jednocześnie pełen emocjonalnego napięcia. Bardzo lubię takie połączenie i coraz częściej po nie sięgam. Powieść trafnie dotyka trudnego tematu presji społecznej nakładanej na współczesne, bezdzietne kobiety.
Niektórzy bohaterowie mogą irytować czytelnika ale w pełni to rozumiem, i myślę że taka ich rola celowo i całkiem potrzebnie wzmacnia przedstawione w książce sytuacje.
Krótka, skondensowana, konkretna historia wciąga szybko i nie męczy. Bardzo dobrze się czyta i nie zostawia poczucia niezrozumienia. Bohaterka daje się polubić i nie męczy swoimi zagwozdkami. Jestem zdecydowanie na tak jeśli chodzi o tę książkę.
