Historia dwójki przyjaciół, którzy w wyniku losowych zdarzeń są od siebie zależni. Lennie potrzebuje opiekuna ponieważ sam nie zawsze radzi sobie z rzeczywistością. Jest dobrym, pracowitym i silnym mężczyzną jednak o umyśle dziecka. Nie ma w sobie ani trochę zła natomiast brak kontroli nad emocjami staje się często źródłem niebezpieczeństwa. Drugi z przyjaciół Georg złożył przed laty obietnicę, że przyjmie rolę tego opiekuna. Natomiast myślę, że idą wspólnie przez życie nie tylko z powodu danego słowa, a również dlatego, że w samotności nikt nigdy nie odnalazł szczęścia. Razem spędzają dnie, razem pracują, a gdy trzeba uciekać też robią to razem i nierozłączni szukają pracy w miejscu, w którym nikt nie będzie zadawał zbyt wielu pytań.
"My mamy przyszłość. Mamy do kogo otworzyć gębę, mamy kogoś, kto się choć trochę nami przejmuje (...). Ja mam ciebie, a ty masz mnie."
Bardzo mocno wybrzmiewa w książce obciążenie psychiczne jakie niesie ze sobą dane komuś słowo i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Czasy, w których rasizm, niewolnictwo i bieda są na porządku dziennym trudno jest sobie radzić i planować przyszłość. Nie ułatwia tego fakt, że towarzysz raz jest oparciem, a raz kulą u nogi. Georg musi podjąć bardzo trudną, pewnie najtrudniejszą w swoim życiu decyzję i ma na to zaledwie kilka sekund.
Ponadczasowa historia o tym co dla człowieka najważniejsze. Co trzyma przy życiu i pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość. Marzenia. Cele.
Opowieść prosta acz głęboka. Tragiczna chociaż wzruszająca. I bardzo, ale to bardzo potrzebna.
