Dżozef - Jakub Małecki

Wyszukane porównania, niepowtarzalne połączenia, charakterystyczny styl, łatwość rozumienia pomimo niebanalnych metafor. To wszystko oferuje nam Jakub Małecki. Przyzwyczaił czytelników do wyjątkowości swojego pisarskiego kunsztu i nie zawodzi przy kolejnych książkach. Każda następna jest coraz lepsza chociaż zdawałoby się, że lepsze już być nie mogą. 

Tym razem potwierdził swój talent łącząc realizm magiczny z odrobiną humoru, sarkazmu i obłędu. Emocje głównego bohatera można odczuć fizycznie w każdym jednym akapicie tej powieści. Powiedzieć, że uwielbiam tego Pisarza, to jak nie powiedzieć nic.

"A może to taka stała faza, nieodłączny element czytelnictwa - że czyta się, więcej i więcej, aż się oszaleje. Bo może nie da się zmieścić w głowie tylu różnych historii i pozostać normalnym."

Napadnięty na mieście Grzegorz ze złamanym nosem trafia do szpitala. Zostaje zakwalifikowany do operacji i ku swojemu zdziwieniu i niezadowoleniu przyjęty na oddział gdzie przyjdzie mu spędzić kilka dni. Trafia do sali, w której leży już biznesmen Kurz, wiecznie marudzący starszy Pan i ktoś jeszcze. Czwarty mężczyzna, o którym dowiaduje się tylko tyle, że jest wielbicielem prozy Josepha Conrada. Pewnej nocy ów mężczyzna zaczyna majaczyć. Po dokładniejszym przysłuchaniu okazuje się, że są to fragmenty pewnej dość logicznej historii. Następnego poranka Grzegorz zostaje poproszony przez sąsiada z łóżka obok o spisanie dyktowanej mu przez sen opowieści o małym chłopcu. Od tego momentu każdej nocy Grzegorz z ołówkiem i kartką w ręce siada przy łóżku Stanisława by spełnić jego prośbę. I właśnie wtedy zaczyna zauważać, że sala na której leżą zaczyna się kurczyć.

Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 320
Czas czytania według portalu LubimyCzytać: 5 godz. 20 min.

Data pierwszego wydania: 2011. Data poprawionego wydania: 2018.